Spotkanie z Janem Chmielewskim było opowieścią o spełnionych marzeniach.
Nasz gość samotnie przejechał rowerem ponad tysiąc kilometrów Wschodnim Szlakiem Rowerowym Green Velo. Pan Jan wybrał pięć (z jedenastu )królestw rowerowych, które biegną przez dwa województwa: podlaskie i warmińsko-mazurskie.
Pierwszego dnia pokonując prawie 146 km dotarł aż na tzw. Carską Drogę. Piękną, biegnącą przez Biebrzański Park Narodowy, wśród bagien. Noc spędził na wieży widokowej wsłuchując się w odgłosy przyrody. Następnie pojechał dalej.
I tak zaczął się kolejny etap wyprawy marzeń: twierdza Osowiec, potem były Białobrzegi, Augustów, po Augustowie, Suwałki, trochę zboczył do Litwy i zawitał na trójstyk granic „Wisztyniec”, gdzie zbiegają się granice Polski, Litwy i Rosji. Potem przejechał do Gołdapi, pięknego miasteczka, w którym spędził więcej czasu. Dalej trasa biegła wzdłuż granicy rosyjskiej, Banie Mazurskie, Braniewo i zaczął zbliżać się do Zalewu Wiślanego, by dotrzeć w końcu do Elbląga. Ostatni nocleg spędził w Starych Jabłonkach.
Pogoda nie zawsze dopisywała - w dzień było gorąco, upalnie, a w nocy dużo padało. Były burze, wielkie ulewy i właściwie przez tą pogodę Pan Jan zmuszony był korzystać w nocy z agroturystyki, czy hotelu. Choć w planach miał nocowanie głównie w lesie.
W czasie tej wycieczki urzekła Go cudowna przyroda Podlasia i ludzie otwarci, skłonni do pomocy, uczynni ,bezpośredni, a także cudowne, czyściutkie Rzeki: Biebrza, Czarna Hańcza, jezioro Hańcza…
Dziś już planuje następną wyprawę.

